-No. Postaraliscie się. -powiedziałem do chłopaków , gdy staliśmy juz w recepcji w bardzo zajebistym hotelu.
- I to jak. Mam nadzieje , że mi tez kiedyś zrobisz taki kawalerski. Tyle za to zapłaciliśmy , że jedna 5 osobowa rodzina mogłaby za to żyć przez dwa miesięce- powiedział Alex. – Tak tylko mówię. – dodał gdy zobaczył wzrok naszej trójki. Spojrzałem ja wnętrze hotelu The Palazzo. Było tu niesamowicie. Nie mogę się doczekać Tego co przygotowali. -Mieliśmy iść do Hotelu tego Trumpa, ale stwierdziliśmy , że szału nie ma.
-To dobrze, bo naprawdę szału nie ma- odpowiedziałem Aaronowi. Ryan wziął nasze karty do pokoju i poszliśmy do windy. Ale zanim się tam dostaliśmy musieliśmy przejść przez całe kasyno które było w hotelu.
- Zobaczcie. To będą najlepsze 2 dni. – krzyknął Alex. Kurwa. Będą I to lepiej niż najlepsze.

Weszliśmy do pokoju. O cholera! Ten Hotel jest zajebisty.
- Plan jest taki. Idziemy się ogarniać a potem w miasto na kilka godzin a potem wracamy tutaj I dalej się bawimy. – powiedział Ryan
-Mi sie podoba. Ide pierwszy- powiedziałem. Wziąłem rzeczy z walizki I poszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic po tak długiej podróży. Lubie latać samolotami ale 11 godzin lotu to jednak zbyt dużo. Wyszedłem z łazienki ubrany a po mnie zaczęli wchodzić po kolei chłopaki.
- Dawaj telefon. – powiedział Alex. Podałem mu telefon a ten go schował
-Co robisz?- zapytałem.
- Jak to co. Żeby Cię przypadkiem nie korcilo dzwonić do Martyny. Stary to wieczór kawalerski. Musisz się wybawic. Niedługo ja zobaczysz.
-Okej. Jak chcesz. – gdy wszyscy byli ogarnięci to wyszliśmy na miasto. Był jeden problem. Zapomnieliśmy ze nie moge pić.
Byliśmy w klubach. Kasynach. Piliśmy tam gdzie weszliśmy. Jaralismy zioło. Bylo znakomicie. Wszędzie dziewczyny. Narkotyki. Wszystko co byśmy chcieli. Nawet w kasynie wygrałem 1000 dolarów. Zawsze coś. Nie wiem nawet o której wróciliśmy do hotelu ale tsm tez się dobrze bawiłem. Kurwa to było mega. Najlepsza 7godzinna impreza mojego życia. Miałem ich wiele, ale to przebiło wszystko. Tylko , że końca wieczora nie pamiętam.
A rano po przebudzeniu pragnąłem by to był dalej sen.

- O juz wstałeś- patrzyłem na tą laske I nie wiedziałem co to ma być. Co ona tu robi. W moim łóżku.
- Słucham? Kim jesteś? I co tu robisz ?- dziewczyna przeciągneła się i zaśmiała.
- D no jak to. Nie pamiętasz naszej wspólnej nocy? – nie mogę oddychać. Wstaje z łóżka.Nie spałem z nią. Kurwa nie mogłem. Nie zrobiłbym Tego Martynie – Możemy to powtórzyć jeśli chcesz- zamknij się.
- Nie chce. Wyjdź stąd.- Spojrzałem na nią. Ona mówi poważnie.
-W nocy byłeś milszy. Możesz mówić na mnie Em jak gdy się pieprzylismy. – kurwa nie wytrzymam. Nie wytrzymam. To żart? To sie nie dzieje. Zdjąłem z niej kołdrę i zobaczyłem , że jest naga. O kurwa!To sie nie dzieję.

- Boże dziewczyny jakiego ja mam kaca. Chce wymiotowac ale się boje ze nie przestanę. -powiedziała Ewelina.
-Okropnie sie czuję. Odzywał się Alex? -zapytałam jej. Została u mnie na noc. Dziewczyny niedawno wyszły do domu a mh zostałysmy we dwie.
-Nie. Mówiliśmy ze ani ja ani on mamy się nie odzywać do siebie do jego przyjazdu.
-Dorian tez sie nie odzywa ale nie wiem czemu.
-Alex zabrał wszystkim telefony. Odda jak wyląduja.
-Nie boisz się , że za bardzo się spije i zrobi coś czego będzie żałować? – Ewelina uśmiechnęła się i powiedziała.
-Nie, bo wiem że mnie kocha. Wiem, że za bardzo boi się ze odejdę. Wie ze jakby to zrobił , to bym odeszła i nie wróciła. Na szczęście odkąd jest ze mną nie spojrzał na inna. Gdy jesteśmy razem jestem tylko ja. Nic i nikt się dla niego nie liczy.
-Ciesze się , że jesteś z nim szczęśliwa. Jesteście dla siebie stworzeni.
-Tak jak ty i Dorian. – Tak. Tak jak ja i Dorian.
Późnym popołudniem zamówiliśmy z Ewelina jedzenie. Jak nas kac puścił to i apetyt wrócił. Dorian ma być jutro rano. Jestem ciekawa co robi , ale jak sama Ewelina powiedziała. Alex zabrał mu telefon także musze czekać.

-Hej mamo. – przyjechałam do restauracji wieczorem. Była tam już moja mama i Karolina. Rozejrzałam się. Wszystko było idealne. Dorian dotrzymał słowa. Ekipa która zamówił dodatkowo dokończyła remont w dwa dni. – Jest świetnie. – powiedziałam. Wszystko jak chciałam. Jasne ale i ciepłe kolory. Białe krzesła i stoły. Jestem pod wrażeniem. Naprawdę pod wielkim wrażeniem.
- Dorian to załatwił. Jak mówił. – powiedziała Karolina.
- Widzę. A za tydzień tutaj o godzinie 14 będę już jego żoną. Niesamowite.
- Nawet nie wiesz jak ja się cieszę. Nigdy nie sądziłam że mój syn weźmie ślub. To dla matki najszczesliwszy dzień w życiu.
-Ja tez się ciesze i nie mogę doczekać. Musze wracać. Jest juz późno a rano będzie Dorian. -pożegnałam się z nimi i pojechałam do domu.
Zanim wyszłam z samochodu to wybrałam numer Doriana. Chciałam chociaz uslyszeć jego głos… No dobra i tak ALEX by odebrał , ale może dałby mi Doriana na chwilę do telefonu.

Welcome to the o2 messaging service

Cholerka. Przecież jest 22 a to oznacza , że juz lecą. No nic. Muszę czekać do rana. Tęsknie za nim i to bardzo.
Wyszłam z samochodu i poszłam do domu. Tam wziełam długa kąpiel a po niej położyłam się spać.

-Wyjdz stąd-powiedziałem do dziewczyny.
-No , ale Dorian. Obiecaleś mi powtórkę- oszaleję zaraz. To nie może być prawda. Przecież nigdy nie zdradziłbym Martyny. Wyszedlem z sypialni i poszedlem do salonu gdzie siedzieli chlopki. Spojrzałem na nich a oni na mnie. Zachowywali sie jak gdyby nigdy nic.
-Dobry żart. – powiedziałem- Nie udał wam się- dodałem.
-Ale o co Ci chodzi?- zapytał niby poważnie Alex. Widziałem,że kłamią. Aaron z powstrzymywania smiechu nie mógł jeść.
-Dobrze wiecie , że nawet jakbym był nie wiadomo jak naćpany i pijany to nie zdradziłbym jej. -odwróciłem się do dziewczyny która właśnie wyszła z sypialni. Uśmiechnela sie i powiedziała
-Nie udało wam sie chłopaki. Nie uwierzył, ale dobrze sie bawiłam. Dzięki- i wyszła. Aaron w końcu mógł zacząc się smiac. Wziąłem poduszke z kanapy i rzuciłem w niego.
-Głupki. Naprawdę myśleliście , że w to uwierze?
-Uwierzyłes. Na poczatku D. Twoja mina bezcenna. – powiedział Alex zanosząc się śmiechem.
- HA HA HA bardzo śmieszne kurwa. Zbieramy sie, za 3 godziny mamy samolot.

-Dziwne, nie mogę się dodzwonic do Eweliny- powedział Alex
-Może jest zajęta- powiedziałem. Skrzywił sie i mnie walnął
- Taaa chcialbys. Ewelina jest moją dziewczyną i tylko moją. To nie podlega dyskusjom. Koniec tematu.
- Zakochany jestes no nie ?- zapytalem
-Jak cholera. I juz się nie mogę doczekać aż z lotniska pojadę prosto do niej.
-To chyba każdy z nas tak ma- odezwał się Ryan.
-Ty… no właśnie. Milena to taka spokojna I w ogóle. Jaka jest w łóżku? Ogień czy też nieśmiała? -zapytał Alex. Ryan spojrzał na nas z dziwnym uśmiechem.
- Oj chłopcy… nieśmiała na pewno nie jest. Oj nie – zasmialismy się. Wierzymy mu. Po jego minie można stwierdzić ze mówi prawdę.

Otworzyłem cicho drzwi od domu I do niego wszedłem. Była 4 nad ranem wiec nie chce budzić Martyny. Jestem zmęczony I to bardzo. Zostawiłem mała walizkę w przedpokoju I poszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic I umylem zęby. Spojrzałem na swoje odbicie w lustrze I stwierdziłem ze wyglądam fatalnie. Naprawdę fatalnie. Zawsze tak wyglądam jak wracam ze Stanów. Wielo godzinna podróż I ten pieprzony Jet Lag. Zawsze to samo.
Poszedłem do sypialni I położyłem się obok Martyny.
-Jesteś-usłyszałem jej głos. Przytuliła się do mnie a ja ją pocałowałem w czoło
-Jestem. Śpij Em.
-Tesknilam Dorian. Cały długi weekend. -podniosła głowę I spojrzała na mnie. Dobra. Pieprzyc spanie. Wole ja teraz mieć.
Okrecilem ją by leżała na plecach I ja pocałowałem.

-Hej- powiedziałem, gdy wstalismy grubo po 13.
-Hej. Jak było?
- Niesamowicie. Muszę Cię zabrać do Vegas jak się przeprowadzimy do Kalifornii. – uśmiechnęła się.
- Do tej pory mi nie powiedziałeś do jakiego miasta w Kalifornii się wyprowadzamy. – teraz to ja się uśmiechnąłem
- Tajemnica skarbie. Wszystkiego się dowiesz jak już będziemy w samolocie.
-No dobra. Jak chcesz. Mam nadzieję że będzie mi się podobać.
- Skarbie uwierz, że będzie.
- Wszystko już gotowe. Teraz tylko czekać do soboty Dorian.
- Jak gotowe? – zdziwiłem się.
- Restauracja. Jest idealna. Nie wiesz?
- Postarali się. Miało być gotowe we wtorek. Także Panno Kołodziej, aby do soboty- schylilem się i ja pocałowałem. Aby do soboty.
-Do soboty Collins. Do soboty.
———
To przedostatnia część. Następna postaram się napisać do końca następnej niedzieli.
Pozdrawiam
Aria xx