-Dlaczego? – zapytał cicho.
- Nie teraz. -odpowiedziałam. – Powinieneś juz iść. Za dwa dni ślub. Spotkamy się wtedy.
- Nie chce iść. Chce zostać przy tobie.
- Dobrze. Chodźmy do sypialni bo rano nas wszystko będzie boleć. -wstałam i poszłam do sypialni. Doian szedł za mną. Położyłam sie w łóżku a on obok mnie. Przyciągnął mnie do siebie a ja zamknęłam oczy.

Rano zjedliśmy śniadanie i postanowiliśmy że do ślubu nie bdziemy się widzieć. Wyszedł z mojego mieszkania składając mi na ustach pocałunek.
O 13 poszłam do pracy. Dzień jak każdy inny. Może się trochę gorzej czułam, ake tak to było w porządku.
Z Jamesem nie rozmawialam. Napisal mi jedynie smsa że przeprasza i ze rozumie.
Wróciłam do domu po 20 i praktycznie od razu położyłam się spać.
Zrezygnowalysmy z Ibizy na panieński i zostałyśmy w Londynie. Było znakomicie. Odstawiłam pijana Oliwę do domu a sama wróciłam do swojego.

Sobota. Dzień ślubu Aarona i Oliwii. Wzięłam wszystkie rzeczy w domu jakie były mi potrzebne i o 10 byłam juz u Oliwii i Aarona.
- Nareszcie jesteś! Dorian juz tez jest u Aarona. – powiedziała – Wygląda znakomicie. Wróciliście do siebie?
- Jej Oliwia ile pytań. Nie. Nie wróciliśmy.
- Ale wrócicie?
- Hej- Dorian znalazł sie obok mnie i pocałował w policzek. Do nozdrza dolecial mi cudowny zapach jego perfum. Uwielbiam je. Spojrzałam na niego. Wyglądał naprawdę znakomicie. Czarny idealnie pasujący garnitur. Włosy w nieladzie i kurcze jest cudowny.
-Hej. -odpowiedziałam.
-Możemy chwile porozmawiać? -kiwnelam głową zgodę.
-Ale masz zaraz przyjść! Czekaja na nas fryzjerzy
- Jasne. Zaraz wrócę. -Dorian chwycił mnie za dłoń i skierował nas w stronę pokoju gościnnego. Wszlismy do niego a on zamknął drzwi za nami.
- Jedno pytanie i Cię puszcze. -widziałam o co mu chodzi. Pewnie o to czy di niego wrócę. – wrócisz do mnie ?- miałam dużo czasu żeby sie nad tym zastanowić. Nie umiem żyć bez niego. Przez te miesiące ja po prostu tylko jakoś funkcjonowałam. Nie czułam. Nie cieszyłam się. Tylko byłam. Fizycznie.
-Dorian ja…
-Okej. Rozumiem. Nie chcesz. Wyjeżdżam w takim razie. Do Los Angeles. Będę tam mieszkać. Nie wyobrażam sobie życia w jedynym mieście z tobą. Oczywiście The Suburbs dalej będą ale bede tam.
-To nie…
- Nie tłumacz się. Naprawdę rozumiem. -podszedł do mnie i wziął moje policzki w dłonie i mnie pocałował po czym wyszedł z pokoju. Co za… ja mu pokaże.

-Naprawdę!? Ale duren.
-No mowie wam. Chciałam mu powiedzieć , że chce do niego wrócić , ale nie dal mi dojść do słowa. Nie to nie. Zaczekam z tym do wieczora. Ewelina jak tam Alex ? -rudowlosa spojrzała na mnie i sie uśmiechnęła
-Dobrze. Na razie jest jak było. Czuje przy nim że żyję. Idziemy powoli.
-Ciesz się naprawdę.

Jesteśmy w kościele. Stoję na przeciw Doriana i czuję sie jakbym to ja brala ślub. Dorian ciągle na mnie patrzy. A ja na niego. Chciałabym mu powiedziec teraz że wybrałam. Życie z nim, ale musze się powstrzymać.
-Ogłaszam was mężem i żoną – to mogliśmy być my. Tylko my. Ja i Dorian. Byłabym Panią Collins. Czemu to wszystko się zepsuło? Może za mało walczyliśmy o nas?
Może to źle podjęte decyzje?
Jedno wiem na pewno.
Chce Doriana. Tylko Doriana.

Siedzieliśmy obok siebie na weselu. Cała nasza paczka przy jednym stole.
Mloda para już tańczyła tak samo jak inni. Spojrzałam na Doriana. On na mnie też.
-Zatańczysz ze mną ?-zapytal. Kiwnelam głową. Wstaliśmy i poszliśmy na parkiet. Akurat zaczęła lecieć My Chemical Romance -Ghost of you .
Dorian mnie przyciągnął do siebie bliżej. Ciągle patrzyliśmy sobie w oczy.
-Dorian…
-Csii daj mi się nacieszyć. -znowu nie daje mi dojść do słowa.
- Nie rozumiesz. Nic nie rozumiesz do cholery! Nie chce żebyś wyjeżdżał. Chce żebyś był ze mną.
-Co?
-Nie słuchałeś mnie. Nie dałeś dojść do słowa. Nie chce nikogo innego. Tylko Ciebie. -Dorian patrzył na mnie. Wyglądał jakby to do niego nie docierało. -Tylko z Tobą Collins. – powtórzyłam. Dorian chwycił moją twarz w policzki i mnie pocałował. Zarzucilam mu ręce na szyję. Usłyszałam oklaski i okrzyki zadowolenia.
-Zaraz wracam-szepnął mi do ucha.
Wbiegł na scenę i wziął mikrofon. Co on wyprawia?-Aaron wiedziałeś, że tak się może stać – Aaron się uśmiechnął i krzyknął
-Dawaj D!
-Nie będę mówił jak bardzo mnie zmieniła. Każdy to chyba widzi. Będę mówił o tym jak ja kocham i jakie cholerne szczęście,że ją mam. Między nami było różnie. Rozstawaliśmy się bo byłem tak popsuty,że nie chciałem jej ranić. Tylko ze to robiłem za każdym razem gdy ją zostawiłem. Przez te miesiące teraz umieralem. To nie są żarty. Teraz uwaga co powiem. Płakałem. Taa naprawdę. Możecie się śmiać-tłum cicho zachichotal. – nie dałem rady bez niej wytrzymać kilku miesięcy. Od kilku tygodni znowu o nią walczę. Bylem w stanie pobić kumpla za to że chciał ją uszczęśliwić i co ? Wiecie co sie dzisiaj stało? Wybaczyla mi. Przed chwilą. Czuje się tak kurwa dobrze teraz. I gdy mogę chce to zrobić to co powinien i chciałem juz dawno. Martyna… Kocham Cię i bie wyobrażam sobie życia bez ciebie obok. Chce Ciebie dla siebie na zawsze. -zszedł ze sceny i podszedł di mnie. Serce biło mi jak szalone. -Zechcesz zostać Panią Collins? -zasmialam się gdy kucnal. Wyjął pierścionek a ja wysunelam mu dłoń.
-Z przyjemnością zostane Panią Collins- Dorian odetchnąl. Założył mi pierścionek i wstał
- Pani Collins-powiedział cicho i mnie pocałował. Kurczeeee.

Okazało sie ze Oliwia i Aaron o wszystkim wiedzieli i czekali aby na ten moment. Na końcówce wesela bawiliśmy się świetnie. Później wróciliśmy do Doriana do domu i cieszylismy sie sobą.

Na następny dzień Dorian juz zaczął rządzić. W efekcie czego przeprowadziłam sie do niego. Ślub chce jak najszybciej czyli za 3 miesiące. We wrześniu. Nie mogę się doczekać