Poszliśmy po wino a później do domu Jamesa. Wybraliśmy horror bo oboje lubimy takie filmy. Usiedlismy na kanapie i popijając wino oglądalismy film.

Moj telefon natarczywie wibrowal w torebce. Byłam pewna , że to Dorian. Wyjęłam telefon z torebki i przekonałam się , że to faktycznie Dorian.
- Odbierz. Może to coś ważnego. – powiedział James. Westchnęłam i wstałam z kanapy. Wyszłam z salonu do łazienki i odebrałam , gdy po raz kolejny zaczął dzwonić.
- Kurcze Em dlaczego tyle czasu nie odbieralas ? – zapytał od razu.
- Nie mogłam. Coś się stało? – westchnął i zapytał
- Jesteś z nim prawda?
- Tak. Dorian… Nie rozmawiajmy na razie. Widzimy się na ślubie. Musze kończyć. Pa – powiedziałam i się rozlaczyłam. Wyłączyłam telefon i wróciłam do salonu.

Dwie butelki wina później ciągle gadaliśmy i się smielismy. Było bardzo fajnie i ja naprawdę dobrze czuję się w jego towarzystwie.
Graliśmy w głupia gre. Prawda czy wyzwanie.
-No dawaj Prawda czy wyzwanie ?- zaśmiałam się i w końcu powiedziałam
- wyzwanie. – James uśmiechnął się.
- Idź do Doriana i powiedz mu jak bardzo go kochasz. -nie rozumiałam.
-Co? O co Ci chodzi James?
-Chodzi o to , że po prostu udajesz.
-Nie James. Nic nie wiesz. Nie wiesz co czuję. Ja sama tego nie wiem. Nie wiem czy go kocham. Nie wiem co do Ciebie czuje. Czy coś w ogóle czuję. Nie chce popełnić błędu.
-Trochę to skomplikowane. I tak jedna strona w końcu bedzie cierpieć. Albo ja albo Dorian.
- Albo ja jak źle wybiorę. Ten wieczór jest dla nas. Pojutrze ślub i zdecyduje. -James spojrzał na mnie i powiedział
-Masz rzese na policzku
-Gdzie?- próbowałam ją ściągnąć, ale nie miałam pojęcia gdzie ona jest. James przybliżył się i mi ją zdjął uśmiechając się. Był blisko. Nawet bardzo.
- Mogę? – zapytał cicho i spojrzał na moje usta. Kiwnelam głową. Przybliżył się do mnie i mnie pocałował. Złapał mnie za tył głowy i jego , nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. . James położył mnie delikatnie na łóżku nie przerywając mnie całować.
- Ja… czekaj.- powiedziałam gdy jego dłoń była pod moją bluzka. Wstalam szybko z łóżka.
-Co się stało? – zapytał
- Ja po prostu nie umiem. Przepraszam- ubrałam się szybko i wyszłam z jego mieszkania. Wyjelama telefon z torebki i zobaczyłam kilkanaście nieodebranych połączeń. Od Doriana. Oddzwonilam.
-Nareszcie! Gdzie jesteś ? Przyjadę po Ciebie. – zaśmiałam sie. Dorian nie pyta czy może i sie nie zastanawia, jak czegoś chce to to robi.
-Dzisiaj sie juz nie spotkamy.
- Nie wkurzaj mnie Martyna.
-Nie Dorian. To ty mnie nie wkurzaj.
- Spalas z nim ? -zapytał juz ciszej.
- Daj mi spokój- powiedziałam i się rozlaczylam. Same problemy. Pieprzony Dorian Collins!!

Wróciłam do domu i od razu poszłam pod prysznic. Nie umialabym być z kimś innym niż Dorian. Po prostu nie. Przekonalam sie o tym. Teraz sama nie wiem co robić. Byc z nim czy to definitywnie zakończyć? Nic nie wiem. Boje sie z nim być. Boje sie , że ponownie mnie zrani.
Zastanawiam sie co siedzi w jego głowie. Niby chce mnie a niby jednak mnie zostawia. Nie rozumiem tego.
Gdy wykapana i ubrana w moje spodenki i bluzkę do spania robiłam sobie herbatę w moje drzwi ktoś zaczął walić. Jestem pewna ze Dorian. Podeszlam do drzwi i je otworzyłam. Dorian stał cały przemoczony na przeciwko. Był wkurzony i to cholernie.
- O co chodzi? – zapytałam. Prychnal i wszedł do środka. Ruszył do kuchni a ja za nim. Otworzył lodówkę i wyjął z niej wino. Odkrecil i chciał sie napić ale mu przeszkodziłam. Złapałam za butelkę i próbowałam wyrwać, ale mi sie nie udało. Dorian odsunął się i wziął parę głębszych lykow. – i co ? Teraz znowu zaczniesz pić? – zapytałam cicho.
- Spalas z nim ?
-Nie umiałam. – widziałam przez chwile na jego twarzy ulgę ale zaraz znowu wkurzenie.
- A co z nim robiłaś?
- Calowalam się. Co ci do tego ? – znowu napil sie wina jak tak dalej pójdzie to zaraz w ogóle go nie będzie.
- Bo dobrze wiesz ze tego nienawidzę. Nienawidzę jak jakiś facet choćby patrzy na Ciebie a Ty sie całowalas z Jamesem!
- Jakoś gdy pieprzyles i mnie i Karen nie myślałeś o tym jak czuje sie ja!
-Po co do tego wrcacasz?? Teraz jest teraz do cholery!-pokrecilam głową. Dorian dopil wino i wyrzucił butelke. Był juz wstawiony. Wypił prawie na raz całą butelkę wina i to nie z małymi procentami.
-Wszystko ma dla mnie znaczenie odkąd pojawiłes sie w moim życiu ponownie.
- Wiesz juz co wybrać?
- Zastanawiam sie nad dwoma wyjściami.
- Jakimi ? – podszedł do mnie.
- Byc z Tobą lub o Tobie zapomnieć. I chyba wiem. Chyba chce o Tobie zapomnieć. Bede sama. Moze za kilka lat kogoś poznam. Teraz chce być sama.
- Jesteś pewna em? – „em” uwielbiam jak tak do mnie mówi. Niczego nie jestem pewna. Patrzył na mnie tymi swoimi pięknymi szarymi oczami. Szklily się. Spojrzałam na jego usta które uwielbiam całować. Spojrzałam na jego włosy którymi uwielbiam sie bawić. Spojrzałam na jego ręce ozdobione tatuazami które uwielbiam studiować. Na jego klatkę w którą uwielbiam sie wtulac. On jest dla mnie. Tylko dla mnie. Wszystko we mnie krzyczy żeby powiedzieć mu iż go kocham szalenie i go nie zostawię. Bo go kocham. A chciałabym nie. I może dlatego nie byłam pewna. Bo usilnie myślałam o tym wszystkim. Bo chciałam sie odkochac a nie potrafię. Czy jestem pewna że chce zapomnieć?
-Nie- szepnęłam. Usiadłam na krzesełku i Ukrylam twarz w dłonie. To mnie przerasta.
-Chodź ze mną. – spojrzałam na niego.
- Gdzie?
- Chce Cię po prostu przytulic. Tylko tyle. – wyciągnął dłoń a ja ją chwyciłam. Poszliśmy do salonu . Dorian ściągnął bluzę , buty , spodnie i koszulkę. Został w samych slipkach. Wziął koc i sie położył. Spojrzał na mnie bym zrobiła to samo. Położyłam sie obok niego twarzą do niego odwrócona. Przykryl nas i pocałował mnie w nos. Uśmiechnęłam się lekko. Przyciagnal mnie jeszcze bliżej do siebie i przytulił.
-Boje się -szepnęłam
-Czego się boisz?
-Tego , że znowu mnie zostawisz.
-Nie zrobię tego.
-Dorian… juz tyle razy to słyszałam.
-Wiem. Wiem Martyna. -Dorian sięgnął ręką po swoje spodnie i wyjął coś z nich. Pudełeczko. Granatowe piękne pudełeczko – Chcę Ciebie i tylko ciebie. Bądź ze mną juz zawsze Martyna. Wiem , że to gówniane zaręczyny, ale… nie wiem czy na inne mi pozwolisz. – otworzył pudełeczko i wyjął pierścionek. Nie mogę
-Nie mogę
—-
Krótka ale za dużo ostatnio pracuje. Na szczęście mam 5 dni wolnego i bede pisać i pisać kochani
Pozdrawiam Aria xx