- Co ty robisz!?- zapytałam , gdy kierowcy za nami zaczęli trabic.
- To co powinienem już dawno. – powiedział. Rozejrzalam się i zauważyłam , że niektórzy ludzie nas rozpoznali i robią nam zdjęcia.
- Dorian… Jedź. Robią nam zdjęcia. Karen to zobaczy. – Dorian nic sobie z Tego nie zrobił, odsunal się i ruszył autem.

- Powiedz mi jedno- odezwał się , gdy byliśmy pod moim domem- Potrafisz być z kimś do kogo nic nie czujesz?- chodziło mu o Jamesa. Cóż…
- Nie powiedziałam , że nic do niego nie czuje.
- Co do niego czujesz?
- Dorian… Nie Wiem. Na pewno nie jest mi obojętny. Muszę wracać. Jest już późno.
- W porządku. Muszę jechać do Karen.
- To jedź. – wyszłam z samochodu i poszłam do domu. Zanim otworzyłam drzwi Dorian do mnie doszedł.
- O co jesteś kurwa zła!? Dopiero mi oznajmiłaś, że czujesz coś do Jamesa! – krzyczał.
- O co ja!? Ja!? Chyba ty! Z tego co wiem to nie traciles czasu i kilka miesięcy po naszym rozstaniu zacząłeś pieprzyc Karen! Tyle z tej Twojej miłości! – zasmialam się- Zawsze bede Cię kochał Martyna. Jesteś dla mnie najważniejsza! Pierdolenie. Chciałeś spróbować prawdziwego związku i spróbowałes. Przerosło Cię to i odszedłeś. Tak to wygląda.- był zły. Bardzo zły. Przeczesal dłonią włosy i się odwrócił na chwilę przecierajac oczy. Nie patrząc dłużej na niego włożyłam klucz do zamka i otworzyłam drzwi po czym weszłam do środka. – Jedź do niej. Na pewno zastanawia się gdzie jesteś. – powiedziałam jeszcze.
- Słuchaj!- wszedł do środka , zamknął drzwi i złapał mnie za łokieć.- Po pierwsze nic mnie kurwa nie przerosło. Po drugie nie mów, że moje uczucia były fałszywe. Po trzecie ja kurwa nic do niej nie czuję.
- Faktycznie. Jak nic nie czujesz to Cię usprawiedliwia.
- Ty czujesz. Cholernie mnie to wkurwia. Dlaczego coś do niego czujesz em ?
- Nie wiem co. Przecież go nie kocham do cholery. Dlaczego ją pieprzysz ? – zapytałam. Patrzył na mnie. Nie odpowiedział tylko patrzył. – Dobra. Wiesz co ? Dajmy sobie spokój. Przecież wiemy, że to nie wyjdzie. Ty masz żal , że mogłabym coś poczuć do Jamesa a ja mam żal , że pieprzyles Karen.
- Masz rację. – odwrócił się i miał wyjść , ale zrezygnował. – Albo wiesz co ? Pieprze to. Rozumiesz !? W dupie mam co myślisz i jak myślisz a myślisz błędnie. Nie pozwolę Ci odejść- podszedł szybko do mnie i mnie pocałował.

Dorian.
-Jutro mam koncert- powiedziałem do Martyny, gdy po kłótni i dobrym seksie lezelismy u niej w sypialni na łóżku. Moje palce delikatnie jeździły po jej plecach. Miała delikatną skórę. Ona cała była delikatna. – Chciałbym żebyś tam była.
- Dawno nie byłam na waszym koncercie. Brakuje mi Tego. Twojego głosu. – uśmiechnalem się. – Późno już. Zostaniesz ?- podnioslem sie i ja odworcilem zeby leżała na plecach. Spojrzałem w jej oczy , schylilem się i ja pocalowalem.
- Jak najbardziej Em.

Obudził nas dźwięk dzwoniacego telefonu. I to dwóch. Wziąłem swój do Dłoni a Martyna swój.
- Alex
-Ewelina- powiedzieliśmy jednocześnie. Odebrałem i usłyszałem głos przyjaciela.
- Dorian twoje zdjęcia są na stronie.
- Nie obchodzi mnie to.
- Dorian do chole…- rozlaczylem sie i spojrzałem na Martyne.
- To nie powinno tak być Dorian. – zmarszczylem brwi
- Jak nie powinno?
- Nie wiemy czy będziemy razem. Możemy zniszczyć to co mogłoby być.
- Co masz na myśli?- zaczynałem się denerwować.
- Z Jamsem. A ty z kimś innym. – James. Nienawidzę tego imienia.
- Cóż… Masz czas do ślubu. Czyli 5 dni. Byłem ostatnio w Polsce.
- Tak ?- usiadła i czekała az powiem wszystko.
- Tak. Byłem pod moim starym domem w którym żyłem przez pierwsze 2 lata. Byłem też na cmentarzu u mamy i Kornela. Był do niej podobny ja bardziej do Ojca. – westchnalem.- Coś w tym jest jakby nie było. A ty ? Kiedy ostatni raz byłaś w Polsce?
- Wtedy , gdy mnie zdradziłes.
- Nie zdradzilem. – nie zrobiłem Tego. Nie mógłbym. Za bardzo ją kochałem i kocham. Wszytko to było zaplanowane , gdy straciła nasze dziecko przeze mnie. Miałem wyrzuty sumienia. Wmawialem sobie, że to moja wina. Tylko i wyłącznie. Nie chciałem zabić i jej. Jestem idiota. Wiem to. Dalej myślę tak samo. Tak samo głupio. To ja zabiłem to dziecko. To ja przyczyniłem się do Wszystkich złych rzeczy które ją spotkały. Chcę z nią być i nie mogę. Nie umiem się trzymać od nien z daleka chociaż chcę. Chcę by była szczęśliwa. Chcę… Sam nie wiem czego chce. – Wstawaj. Musimy jechać do kościoła a potem masz koncert. – westchnąlem i się podnioslem z łóżka.

Karen ciągle do mnie dzwoni. Nie chcę , żeby dzwoniła. Będę musiał z nią zerwać tak czy siak.
A jakbym porwał Martyne. Trzymał ją gdzieś do tego czasu az mi nie wybaczy?
Tak… Poroniony pomysł. Muszę wymyśleć coś innego. Coś lepszego. Ale co ?
- O czym tak myślisz?- usłyszałem ją. Jechaliśmy już 20 minut i za jakieś dwie będziemy pod kościołem.
- Tak o wszystkim- o Tobie. Tylko o Tobie a o kim ? O niej myślę od tak dawna. Od pierwszego dnia , gdy ją poznałem. Byłem nie miły dla niej. Dupek ze mnie.

-Martyna ? – Powiedziałem do dziewczyny, która stała pod lotniskiem. To na pewno ona. Patrzy na mnie cały czas. Dokładnie studiuję moje ciało. Wkurza mnie-Skończyłaś?- zapytałem, gdy miałem dosyć. Na jej twarzy pojawiły się rumience. Jest… Inna.
-Tak. Martyna. – wydusiła w końcu. Kurczę… Jest pociągająca. Dobra Collins udawaj , że ona Cię nie interesuję. Poza tym to zwykła laska. Jak kazda inna.
-Mam.Cie zawieźć do domu. Moja matka mogla wysłać kogoś innego. Siedziałbym teraz u Jamesa i świetnie sie bawił, ale robię za Nianie. –powiedziałem dosyć chłodno. Wziąłem jej walizki i schowalem do bagażnika po czym usłyszałem.
-Sama bym sobie poradziła. – jasneee… Ona by sobie poradziła.
-Oczywiście , ze tak. – powiedziałem głupio- wsiadaj. – warknąlem. Stała z założonymi rekami i patrzyła na mnie jak na idiote.
-Dupek – serio? Wkurzyla mnie. Pyskata jest dosyć , ale sie posłuchała i wsiadla. Wyciągnąłem telefon gdu staliśmy na światłach i napisałem szybką wiadomość do Mike’a. Napisałem mu kogo wioze i zeby sam przyjechał zobaczyć. Można by sie było założyć. Jest fajna. Atrakcyjna. Ma ładne ciało. I jest inna. Znowu sie na mnie gapi. Kurde… Następna sie zakocha? Oby nie. Będzie ze mną mieszkać, trudno bedzie żyć z nią i z dramą jaką urzadzi , gdy ją przelece i zostawię.
-Jestem interesujący ? – spytałem. Odwróciła głowę w drugą stronę.
-Nie. Interesujące sa tatuaże A nie Ty. – odpowiedziała. No cóż…
-Są. – przytaknąłem.

- Spotykamy sie na koncercie?- zapytała nas Oliwia. Spojrzałem na Martyne. Nie mam pojęcia czy idzie czy nie w końcu.
- Jasne. Przyjadę z Dorianem lub sama.
- Ze mną.
- Może chcesz zabra…
-Nie chce. – nie dałem jej dojść do słowa. Ale to dlatego bo to ja chcę z nią jechać i wracać z koncerty. Koniec kropka.
- Wiedziałam , że tu będziecie! – usłyszałem głos Karen. Kurwa. Wszyscy spojrzelismy na nia. Jest wściekła.-Wiedziałam , że ją pieprzysz. – pokazała na Martyne. Podszedłem do Karen i złapałem ją za łokieć po czym wprowadziłem z kościoła. – Puszczaj!
-Uspokoj się. – warknalem na nia. Przestała sie szamotac. – Słuchaj to co było między nami to nie miało sensu. Ja kocham Martyne i to sie nie zmieni. Nie chcę byś z Tobą dłużej. – prychnela
- Żartujesz sobie ze mnie!?
- Nie Karen. Daj mi spokój.
- I co !? Myślisz, że ona da ci szansę!? Chyba jesteś głupi , jeżeli tak myślisz. Wybierze Jamesa a ty przylecisz do mnie i będziesz prosił bym wróciła.- pokrecilem przecaco głową.
- Może i wybierze Jamesa. To co ? Chce żeby była szczęśliwa. Jeśli ma to być z nim to pójdę na to. Karen nie wiesz co to miłość. Zaślepia Cię dziwna obsesja na moim punkcie. To jest fakt. Zachowujesz sie jak wariatka i przerażasz.
- Wiesz co? Mam was dosyć. Naprawdę mam was dosyć. Wracam do Leeds a wy róbcie co chcecie ze swoim życiem. — powiedziała wkurzona. Odwróciła sie o2 odeszła. I teraz mam pytanie
Jak mogłem dopuścić by to się tak potoczyło?
—–
Nie mam pojęcia kiedy następny. Nie chcę obiecać a potem nie dotrzymać obietnicy.
Napiszę i dodam.
Pozdrawiam Aria xx